O mnie

Cześć! 

Nazywam się Ania i jestem autorką tego bloga. Angielski to moja pasja i doskonały sposób na spędzanie wolnego czasu. Uwielbiam to co robię i ludzi, którzy mi w tym towarzyszą.

Z zawodu jestem inspektorem ds bezpieczeństwa i higieny pracy i w mojej pracy czuję spełniona. 

Pasją do języka angielskiego zaraziłam się już kilka lat temu i pozostaję jej wierna. Ukoronowaniem tego jest ten blog, który prowadzę już od grudnia 2011 roku. Powstał dokładnie w sylwestra i był moim postanowieniem noworocznym. Od zawsze marzyłam o swoim miejscu w sieci, ale zawsze odkładałam to na później. Aż to "później" w końcu przyszło i stworzyłam bloga. 

Prowadzenie bloga to dla mnie sposób na relaks. Chwila tylko dla mnie. 


Poza językiem angielskim uwielbiam: 

  • kawę (co widać na fanpage'u blogowym na Facebook'u), koniecznie z mlekiem i w mojej ulubionej filiżance
  • Szczecin, miasto i ludzi... 
  • herbatę też lubię, ale tylko liściastą - wolę pływające listki herbaty niż rozmoczone torebki herbaty ekspresowej, które potrafią się popsuć i potem mam coś bliżej nieokreślonego w filiżance
  • lody pistacjowe - waniliowe w sumie też, a i czekoladowe są smaczne
  • zapach powietrza po ulewnym deszczu - a dokładniej rzecz biorąc zapach pewnej substancji, której nazwy nie jestem w stanie zapamiętać
  • majowe zapachy i widok budzącej się do życia przyrody po zimie, kwitnące drzewka owocowe, bzy i jaśminy a tych nie brakuje na moim osiedlu 
  • chodzenie na boso - po trawie, po plaży, po domu
  • Backstreet Boys - tak za całość 
  • spacerować brzegiem morza, piasek między placami, wiatr we włosach i fale morskie 
  • Mazury - za klimat i przepiękne jeziora, możliwość wypoczynku z dala od cywilizacji 
  • angielską pogodę i nie pogodę 

Miało być 10, wyszło nieco więcej...



A czego nie lubię: 

  • ludzi wiecznie narzekających na swój los, zamiast zmienić coś w swoim życiu, ogólnie ludzi narzekających na wszystko i wszystkich dookoła
  • braku uczciwości, lojalności i 
  • partactwa - braku dokładności i robienia wszystkiego byle jak 
  • gdy boli mnie głowa - nie koniecznie po zakrapianej imprezie (bo imprez też nie lubię)
  • ogólnie dostępnych toalet - brudnych, śmierdzących
  • korków ulicznych - zwłaszcza jak jadę autem, bo jak na piechotkę to są mi obojętne, jestem szybsza 
  • komarów i innych latających potworów - brrr taka ćma w pokoju wieczorem to nic miłego 
  • porannego wstawania - jestem śpiochem, MEGA śpiochem
  • rodzynek - zwłaszcza w ciastach, ciasteczkach 
  • nie mieć racji ;) 

3 komentarze:

  1. Ja rodzynek też nie znoszę! A fe! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Petrichor!!! To ten zapach po deszczu, ktory po angielsku brzmi prosciej :D:D:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie dosc ze piekna To i madra
    Moja kochana Ania:)

    OdpowiedzUsuń